6.09.2012

noł njus...

Wciąż stagnacja. Nic się nie dzieje, telefon milczy... mam odruch wymiotny jak otwieram swoje CV albo jakiś portal z ogłoszeniami. Za długo to wszystko trwa i za trudne jest. Porwałam się z motyką na słońce? Prawdopodobnie tak, i czas najwyższy to przyznać.

Wczoraj skończył mi się promocyjny karnet na fitness, więc od dzisiaj powinnam zabrać się za ćwiczenia w domu. W teorii przynajmniej. A na razie siedzę i wyżeram orzechy, ale ciągnie mnie dzisiaj do jakiś słodyczy. Mam plan na sobotę żeby jakieś ciasto upiec, może nowy typ babeczek? Szybko się je robi, mogę zdecydować o ilości... Ale i tak najchętniej zjadłabym wielki kawał szarlotki na ciepło z lodami prosto z Cafe Verte...
O takiej!



3.09.2012

tak jak myślałam....

O jejku! Cisza tutaj od dwóch tygodni. Aż wstyd, bo tyle miałam zapału żeby pisać. Ale się poprawię, postaram się :)
Jesień już za rogiem, wieczory są dość zimne, obniża się wysokość npm na której pada śnieg w górach. Brrr... Co prawda kolory będą na pewno zapierające dech.

W zeszłym tygodniu byli Rodzice... fajnie było, tak domowo. Ech, tęsknię za Polską...

Szwajcarska jesień

13.08.2012

weekendowo

Oto za mną aktywna sobota i leniwa niedziela.
Sobotę spędziliśmy na parowcach pływających po jeziorze Lemańskim. Pływa ich około siedmiu, kilka w renowacji. Wszystkie pochodzą z początku XX wieku, belle epoque :)
Wyruszyliśmy rano z Vevey parowcem Ville-de-Geneve, następnie w Lozannie przesiedliśmy się na Leman (niestety nie parowiec), koło południa dopłynęliśmy do Evian. W Evian połazilismy po mieście, zjedliśmy przepyszny obiad i wróciliśmy do portu tym razem czekaliśmy na parowiec Simplon. I popłynęliśmy dalej przez Lozannę, St. Sulpice, Morges, St. Prex, Rolle do Yvoire (średniowiecznego miasta nad brzegiem jeziora). Wróciliśmy parowcem Montreux. To były cudne 'mini-wakacje'.

Niedługo odpływ!


Lavaux

Śniadanie na statku

Lozanna


















Dopływamy do Francji




Sztućce w restauracji


St. Sulpice

Rolle
































Yvoire
























Zamek w Yvoire




Mont Blanc




9.08.2012

obrazki

Obrazki z ostatnich dni:

Cafe de Paris - Bitter Orange

Hello Proseco!

Niesamowite, przepyszne lody - dark chocolate & passion fruit

Open air cinema w Vevey

7.08.2012

kasza

Brakuje mi kaszy gryczanej.
Całkiem niedawno przeczytałam artykuł w Polityce, że kasza to typowo polski produkt i powinien być naszym towarem eksportowym (Pożytki z kaszy). Nie wiem czy obcokrajowcy doceniliby smak kaszy, ale gdyby podawać ją tak jak opisuje Piotr Adamczewski w Polityce to kto wie...


5.08.2012

trening czyni mistrza

Nadszedł wyczekiwany weekend, więc czas na gotowanie i próbowanie nowych przepisów. Początkowo miała być tarta ze śliwkami, ale co tam będę 'tylko' tartę piekła! Zdecydowałam się na bułeczki drożdżowe wg. przepisu Jamiego Oliviera (sexy swedish buns). Ah... ale ciasto drożdżowe jest takie kapryśne :( ciągle kleiło mi się do rąk przy wyrabianiu, nie chciało rosnąć :( coś poszło nie tak, chociaż bułeczki smakują całkiem nieźle, nie jestem zadowolona z tego jak je zrobiłam. U Jamiego w programie (Jamie does Stockholm) wyglądało to tak prosto, ale nie było :(

Ale nie poddam się, ciasto drożdżowe w końcu polegnie! tzn. urośnie ;)

Oto jak wyszły bułeczki:

2.08.2012

721 Szwajcarii! 1000 lat, 1000 lat niech żyje nam ;) (??)

    Wczoraj Szwajcaria obchodziła swoje 721 urodziny. Z tej okazji komuny większe i mniejsze przygotowują pokazy sztucznych ogni, zabawę do białego rana, tańce i hulańce.
My z tej okazji zorganizowaliśmy małe przyjęcie na naszym tarasie, zapraszając kilku znajomych. Nasze plany pokrzyżowała nieco pogoda, bo wieczorem rozpętała się straszna burza (a dokładniej 3 pod rząd), lało jak z cebra. Jedna z okolicznych komun, rozpoczęła pokaz sztucznych ogni na godzinę przed czasem (mieli rację, bo raczej nic by z pokazu nie zostało bo tak lało). Wczoraj nie miałam ze sobą aparatu, ale pokaz był niesamowity (w tle co chwilę pojawiały się błyskawice). Wyglądało to naprawdę magiczne!
Udało mi się zrobić kilkanaście zdjęć pokazu w La Tour, który miał miejsce 31.07.
Oto kilka z nich, plus nasz taras przed imprezą:
W ogrodzie koło zamku
















'Trening' przed oficjalnym pokazem






































Mój 'szwajcarski' wypiek

Nasz taras przed imprezą

Niebieskie fotele to nasz nowy-stary nabytek, dostaliśmy je od sąsiada i nie byliśmy przekonani czy będą wygodne. I dopiero niedawno pokładliśmy je i są cudowne do wypoczywania na tarasie z książką i kawą. Nazywam je fotelami "St. Tropez"