10.03.2014

Wiosna, ach to ty?

Nie chcę zapeszać, żeby nie było jak w zeszłym roku... Ale wiosnę czuć! Lada chwila wystrzelą magnolie, forsycje... 
A my w weekend znów w górach, tym razem większą grupą cieszyliśmy się resztkami zimy na górze Rocher des Nayes. Pogoda była wymarzona, szkoda tylko że śnieg się tak szybko topił. 

Z dziewczynami w czasie trekkingu w nutach śnieżnych 

Zachód słońca widziany ze szczytu 

Miłego nowego tygodnia! 


5.03.2014

wiosenne porządki

I pół roku minęło jak z bicza strzelił.
Czytam dużo różnych blogów, a o swojego nie mogę zadbać.
Gdzie byłam jak mnie nie było?
- w pracy. Nadal ta sama firma, inny dział. Niekoniecznie mi się podoba ...
- w Azji. Byliśmy w cudownej podróży poślubnej, mieliśmy okazję zwiedzić Tajlandię, Malezję i Singapur.
- w górach. Teraz kobieta z nizin kocha góry! I nawet te zaśnieżone.

Poniżej dowody:

Bangkok, Tajlandia

Aonang, Tajlandia


Pangkor Laut, Malezja

Kuala Lumpur, Malezja

Singapur, Sylwester
Singapur
W tle najwyższy szczyt Alp szwajcarskich (Dufourspitze, 4634 m npm)

Matterhorn
I  byłam jeszcze w fabryce czekolady! 

13.11.2013

zimno, szaro i śpiąco

Listopad to nie mój czas. Najchętniej zagrzebałabym się w pościeli i przeleżała w łóżku do marca, z przerwą na święta. Szczególnie, że mój kontrakt nie zostanie przedłużony, więc po świętach nie mam do czego wracać...

W październiku odwiedziłam Polskę, to było tylko pięć dni, ale i tak było cudownie. Oczywiście zabrakło mi czasu na zobaczenie się ze wszystkimi, z którymi chciałam, odwiedzenie wszystkich miejsc o których marzyłam przez ostanie 10 miesięcy. I nie było czasu na zjedzenie dobrego pączka (bo niedobre zjadłam dwa...)

Ale co tam...  już niedługo przyjdą te cudowne dni na które mam nadzieję :)

A tutaj kilka dni w Polsce...

nawet blogspot się zbuntował i tylko to jedno zdjęcie udało mi się załączyć po 15 minutach ładowania...

dobranoc świecie...







23.09.2013

Weekendy

Przyznaję się, że od pewnego czasu żyję od weekendu do weekendu. Już poniedziałek, albo i niedzielę wieczorem planuję co będzie się działo w nadchodzący weekend. Patrząc wstecz, to bardzo fajne. Każdy weekend wypełniony po brzegi. Patrząc na ilość snu i pogłebiające się zmarszczki - już nie tak fajnie. Ale jak to kiedyś ktoś powiedział raz się żyje! (podobno też raz się tyje...)
Ostatni weekend miał należeć do tych spokojniejszych. Nie udało się... ;) 
W sobotę rano spacer na rynek, bo jak tutaj jechać autobusem, gdy pogoda iście letnia... Szybkie zakupy i spacerem do domu. 

Późnym popołudniem wyruszyliśmy na szwedzko-amerykańską kolację. Daniem głównym były raki! Pierwszy raz próbowałam raków. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się pojechać na raki do Szwecji... Wieczór skończył sie później niż było w planach...


...dlatego trudno było wstać na poranną wspinaczkę, ale się udało! I było warto... Po kilku godzinach mieliśmy przed sobą takie widoki. 



Uwielbiam taką jesień! I dla takich właśnie weekendów bardzo doceniam to gdzie jestem i jakich wspaniałych ludzi tutaj poznałam. Więcej takich dni proszę!

Wracam do planowania następnych weekendów.... 




17.09.2013

stało się...

i nadeszła ta chwila... nawet nie spodziewałam się że to się stanie tak szybko.
Przecież jeszcze trwa kalendarzowe lato! Jak to tak można, że już? że teraz?

Spadł śnieg w niższych partiach gór. A to znaczy, że jesień za rogiem, a za następnym zima.
Lato wróć!!!!


16.09.2013

Wyzwanie fotograficzne! piątkowe biurko, sobotnie niebo i niedzielna przeszłość...

Dzień dobry!
Pochmurno i jesiennie dzisiaj. Na szczęście dzisiaj wolne, więc nadrabiam zaległości blogowe. Weekend był aktywny, nie miałam czasu zajrzeć i dokończyć wyzwania fotograficznego.

Zacznę od piątkowego biurka.
Problem jest taki, że takowego nie posiadam...
W zamian wrzucę zdjęcie stołu, który czasem służy jako biurko... ale częściej jako miejsce do jedzenia ;)



Sobotnie niebo było akurat bardzo piękne... Poniżej niebo prosto z kantonu Valais! Z moimi butami gratis!
















A wczoraj miało być zdjęcie z przeszłości. To straszne, ale nie mam żadnych zdjęć z przeszłości tutaj... wszystko czeka w Polsce na przewiezienie. Dlatego wrzucam zdjęcie nie aż z tak dalekiej przeszłości. Ja jakieś 10 lat temu na jednej z najcudowniejszych wycieczek mojego życia (Lwów, Krym)


12.09.2013

Wyzwanie fotograficzne! Czwartkowa lista...

Nie moja niestety, ale męża... Ja nie zdążyłam zrobić swojej listy, a dokładnie nie miałam kiedy zrobić zdjęcia w pracy. A oto lista zakupów na jutro, bo jedziemy na grila. 
A jutro piątek! Piąteczek :)