23.09.2013

Weekendy

Przyznaję się, że od pewnego czasu żyję od weekendu do weekendu. Już poniedziałek, albo i niedzielę wieczorem planuję co będzie się działo w nadchodzący weekend. Patrząc wstecz, to bardzo fajne. Każdy weekend wypełniony po brzegi. Patrząc na ilość snu i pogłebiające się zmarszczki - już nie tak fajnie. Ale jak to kiedyś ktoś powiedział raz się żyje! (podobno też raz się tyje...)
Ostatni weekend miał należeć do tych spokojniejszych. Nie udało się... ;) 
W sobotę rano spacer na rynek, bo jak tutaj jechać autobusem, gdy pogoda iście letnia... Szybkie zakupy i spacerem do domu. 

Późnym popołudniem wyruszyliśmy na szwedzko-amerykańską kolację. Daniem głównym były raki! Pierwszy raz próbowałam raków. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się pojechać na raki do Szwecji... Wieczór skończył sie później niż było w planach...


...dlatego trudno było wstać na poranną wspinaczkę, ale się udało! I było warto... Po kilku godzinach mieliśmy przed sobą takie widoki. 



Uwielbiam taką jesień! I dla takich właśnie weekendów bardzo doceniam to gdzie jestem i jakich wspaniałych ludzi tutaj poznałam. Więcej takich dni proszę!

Wracam do planowania następnych weekendów.... 




9 komentarzy:

  1. Wow! Jakie piękne widoki :) A raki są pyszne bez dwóch zdań ;) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też polubiłam raki. Chociaż do jedzenia tam niewiele... ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Niestety nie :( ale tylko jak jest słońce to robię zdjęcia :D

      Usuń
  3. jak tylko zobaczyłam zdjęcia z gór, powiedziałam "wow"
    zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z rakami też od razu mi się kojarzy Szwecja (mimo, że na sierpniową ucztę rakową się jeszcze nigdy nie załapałam. Widoki rzeczywiście niesamowite, piękne zdjęcia.
    Ciepło pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń